Numer telefonu

+48 85 681 24 04

Email

tl@tl.bialowieza.pl

Sekretariat

Pon-Pt: 07.30-15.30

Po apelu ogłoszonym m.in. na stronie internetowej szkoły, w „Lesie Polskim” 2/2012 z prośbą o kontakt osób, które posiadają informacje o absolwentach Państwowej Szkoły dla „Leśniczych w Białowieży – szkoły, której dokumentacja jak do tej pory nie została odnaleziona – pan Erazm Domański skontaktował się i przekazał wiele cennych pamiątek rodzinnych, dotyczących ojca Kazimierza Domańskiego – absolwenta 1930 r.: zdjęcia, dokumenty: życiorys (z 1954 r.), arkusz ewidencyjny DLP okręgu wrocławskiego (z 1947r.).
Bardzo serdecznie dziękujemy. Dzięki temu możemy poznać historię życia leśnika, który naukę zawodu poznawał w Puszczy Białowieskiej.

Kazimierz Domański
(urodzony 14.VII.1910 – Żelechów, zmarł 29.12.1960 Tuszyn k/Łodzi), syn Ignacego i Wiktorii z  Łysakowskich),

W 1939 r. kapral – dowódca sekcji ciężkich karabinów maszynowych 2 Kompanii CKM  II Batalionu Piechoty 84 Pułku Strzelców Poleskich, jeniec – Stalag I – A Stablack – nr jeńca 26 875, w latach 1941–1945 członek ZWZAK w Żelechowie.

Kazimierz Domański związał się ze służbą leśną od 1929 r., gdy poprzez Nadleśnictwo Garwolin został skierowany do Państwowej Szkoły dla Leśniczych w Białowieży. Po jej ukończeniu do 1938 r. gajowy i starszy gajowy Lasów Państwowych w Nadleśnictwie Pińsk. W latach 1938 – 1939 pełnił obowiązki leśniczego w Leśnictwie Ładoroż w Nadleśnictwie Moroczno k/Pińska

W latach 1931–1933 odbył zasadniczą  służbę wojskową  w 83 Pułku Strzelców Poleskich w Kobryniu.

W czasie Kampanii Wrześniowej w 2. kompanii ciężkich karabinów maszynowych II Batalionu 84 Pułku Strzelców Poleskich (został zmobilizowany już w marcu 1939 r.). Przeszedł szlak bojowy z pułkiem od walk nad granicą zachodnią pod Działoszynem aż do Modlina. Uczestniczył w akcji bojowej pod Lesznem w Puszczy Kampinoskiej 17 IX 1939 r. a następnie w obronie  twierdzy Modlin. Został dwukrotnie ranny.

Przebywał w niewoli niemieckiej, w obozie jenieckim Stalag I– A Stablack (koło Górowa Iławeckiego na Mazurach), z którego uciekł w 1941 r. Za walkę we wrześniu 1939 r. wnioskowany do Krzyża Walecznych oraz mianowany do stopnia plutonowego.

Uczestnik ruchu oporu do 1945 r. w Rejonie 2  Żelechów  Armii Krajowej – 15 Pułk Armii Krajowej „Wilków”. Używał pseudonimu „Wichrowaty” i „Lasota”. Był instruktorem Szkoły Podchorążych AK w stopniu st. sierżanta. i dowódcą ochrony sztabu Rejonu 2 Żelechów w 15. Pułku Armii Krajowej „Wilków”. Po rozwiązaniu Armii Krajowej działał w strukturach  organizacji patriotycznej Wolność i Niezawisłość pod zmienionym nazwiskiem Jaworski m. in. w Chełmie Lubelskim pracując w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym.

Latem 1945 r. udał się na Dolny Śląsk, gdzie w 1947 r. powrócił do zawodu leśnika przebywając m in. w m. Wrocław, Jaworzyna Śląska, Sobótka, Trzebieszowice k/ Kłodzka, Kędzie, Radziądz, Czarny Las k/ Milicza. W końcu lat 50. założył eksperymentalną szkółkę leśną w Leśnictwie Czarny Las w Nadleśnictwie Żmigród, która funkcjonuje do dziś.

Ranny w 1939 r., osłabiony w wyniku kilkuletniego przebywania w oddziale leśnym po wojnie często chorował,  zmarł  wcześnie w wieku 50 lat w dn. 29 grudnia 1960 r. w Tuszynie.
Pochowany został na cmentarzu „Kurczaki” w Łodzi.

W 1947 r. ożenił się z Henryką Elżbietą Szymonik z d. Wierzbicką (1920 –1997) z którą miał 4 synów – Andrzej (1947–2007 – w służbie leśnej od 1965–2007, do śmierci był leśniczym leśnictwa Bolejny w Nadleśnictwie Nidzica), Jan, Hubert, Erazm i córkę – Ewa (1955 – 2006).

Żona Kazimierza – Henryka Domańska też była żołnierzem AK – Wojskowa Służba Kobiet. ps. „Romana” w Baranowie nad Wieprzem – w czasie okupacji przebywała w majątku rodziny  Wierzbickich w Baranowie nad Wieprzem.
W rodzinie Domańskich wychowywał się syn Henryki z pierwszego małżeństwa Damian Roman Szymonik (w służbie leśnej w latach 1964– 1979 m in. jako leśniczy leśnictwa Mordy), którego ojciec Roman Szymonik ps. „Bystry” zginął w Lesie Stockim  k/Puław 25 maja 1945 r. jako uczestnik ruchu oporu AK– WiN w Baranowie nad Wieprzem.

Informacje biograficzne – z ustnych przekazów rodzinnych, dokumentów personalnych oraz z publikacji:

  • Andrzej Wesołowski „My strzelcy polescy…” 2007 r.
  • Zbigniew Gnat– Wieteski „Żelechów– tradycje patriotyczne – wyd. 2000 r.,
  • Zbigniew Gnat– Wieteski „Z dziejów powiatu garwolińskiego – tradycje patriotyczne” wyd. 2009 r. 
  • Rocznik Lubelski T.XXVII–XXVIII Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Lublinie, 1985–1986 – Wydawnictwo Lubelskie,
  • Wacław Janicki „Zarys działalności Armii Krajowej na terenie Żelechowa 1939–1945.” wyd.1999 r.
  • Jerzy Ślaski „Żołnierze wyklęci”  Warszawa wyd. 2000 r.
  • Zbigniew Gnat–Wieteski  „Inspektorat Puławski ZWZ/AK–WiN 1939–1949” wyd. w 2005  r.
  • Zygmunt Lietz „Obozy jenieckie w Prusach Wschodnich 1939–1945”: Warszawa, 1982 r.
  • Dokumenty personalne Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu i Polskiego Czerwonego Krzyża. w Warszawie.

Opracowanie: Erazm Domański , Hubert Domański, Jan Domański , Legionowo – Nidzica 3.XII. 2010 r.
kontakt:  Erazm Domański tel.608 861 140, mail: erazm.domanski@ muzeum.legionowo.pl

Zdjęcia:
zdj1. St. gajowy Kazimierz Domański ok. 1934 r. ( zdjęcie wykonane w Pińsku)
zdj.2 Leśniczy Kazimierz Domański na koniu.1938r.,
zdj.3 Leśniczy Kazimierz Domański – koło Pińska ok 1939 r.
Skan fragmenty mapy nienieckiej rejonu Żelechowa i Garwolina używanej w konspiracji przez Kazimierza Domańskiego w 15 Pułku Armii Krajowej „Wilków”1944 r.

Otrzymaliśmy również książkę: „Zarys działalności Armii Krajowej na terenie Żelechowa 1939–1945.” wyd.1999 r.  pod kierownictwem i redakcją Wacława Janickiego.
Książka dla osób zainteresowanych historią lat 1939-45 – bardzo ciekawa.

W wielu fragmentach książki jest wymieniona osoba Kazimierza Domańskiego pseudonim „Wichrowaty”.

Przytoczę jeden z fragmentów:  „Mój wrzesień” Wspomnienie Wacława Janickiego „Wrzoska”  str. 98

„Lato 1944 roku – Akcja „Burza”. Ileż nadziei, radości, napięć i wątpliwości. Zbliżała się Wolność”.
Dwudziestego ósmego lipca koncentracja 15 p.p. AK w rejonie Nowodworu. Całonocny marsz bezdrożami i gorycz rozczarowania i zawodu… Wreszcie, w końcu sierpnia, otrzymujemy rozkaz gen. Bór-Komorowskiego marszu żołnierzy AK na pomoc Walczącej Warszawie.
Jestem z „Jodłą” na kwaterze „Marysieńki”. Korzystając z posiadanych map, analizujemy ewentualną trasę marszu. Czuję jak krople potu występują na czoło, a w ustach robi się sucho. Bezradność – jakże tu dostać się do Warszawy z grupą żołnierzy posiadających jedynie pistolety i karabiny. Przecież od powstańców dzieli nas – Wisła, a za nią Niemcy. Rozpatrujemy najrozmaitsze warianty marszu, by stwierdzić, że każdy z nich jest nierealny. Czyż w ogóle w tym czasie był do przyjęcia jakiś realny wariant?
Po kilku dniach na naszą kwaterę zgłasza się st. sierż. „Wichrowaty”, dowódca ochrony sztabu i melduje, że chłopcy słyszeli rozkaz gen. „Bora” i chcą iść na pomoc powstańcom. Czekają więc na rozkazy. Spojrzałem na „Jodłę”. Siedział przy oknie jakby przygarbiony i patrzył gdzieś daleko i bez celu. Poprzedniego dnia przecież podjęliśmy wspólnie decyzję, że nie pójdziemy, że w naszych warunkach rozkaz ten jest niewykonalny, że nie możemy wysłać swoich żołnierzy na pewną śmierć, bez dania im chociażby najmniejszych szans dojścia do Warszawy. A teraz stoi tu Kazik – „Wichrowaty” i w imieniu najdzielniejszych chłopców czeka na rozkaz wymarszu.
Jakąż mam dać odpowiedź? – że nie pójdziemy? – przecież prawie przez cztery lata okupacji wpajaliśmy, szczególnie młodym dowódcom, podchorążym i szeregowym zasadę, że rozkaz dla żołnierza – to święta rzecz. A dziś powiedzieć im, że rozkaz gen. „Bora”, nie wykonamy, po prostu nie mogłem.
– Dobrze, Kaziku – pójdziemy, niech chłopcy będą w pogotowiu, z tym, że najpierw ja sam zbadam trasę marszu do Wisły. Wrócę – wówczas pójdziemy wszyscy, nie wrócę, nie idziecie sami! […]”

Skip to content