W dniach 27-31.10.2025r. grupa uczniów klas piątych pod opieką Pani Iwony Rogozińskiej i Pani Iwety Przygodzkiej wybrała się już po raz kolejny do Zakopanego, by odetchnąć od codzienności, nabrać sił przed najważniejszym egzaminem w ich dotychczasowym życiu a przede wszystkim ostatni raz odbyć wspólną wycieczkę.
Pierwszego dnia zbieraliśmy siły przed prawdziwą górską przygodą. Rano odwiedziliśmy Centrum Edukacji Przyrodniczej Tatrzańskiego Parku Narodowego, skąd ruszyliśmy na krótki spacer – najpierw Ścieżką pod Reglami a później szlakiem w kierunku Sarniej Skały. Tego dnia zobaczyliśmy też słynne zakopiańskie skocznie narciarskie – w tym tę największą z nich – Wielką Krokiew. Potem były Krupówki, a na koniec nie mogło zabraknąć relaksu w Zakopiańskich Termach.
Tatry to nie tylko majestatyczne szczyty, malownicze doliny i błyszczące w słońcu stawy. To również królestwo podziemnych cudów natury – jaskiń, które fascynują turystów, grotołazów i naukowców. Wejście do jaskini – to jak przejście do innego świata – zamiast szumu wiatru, śpiewu ptaków i promieni słońca – cisza, chłód, wilgoć i ciemność. Tatrzańskie jaskinie powstały w wyniku działania wody , która przez tysiące lat wypłukiwała wapienne skały tworząc rozległe korytarze i komory. To powód dla którego zdecydowaliśmy się drugiego dnia na odwiedzenie czterech z sześciu jaskiń udostępnionych do zwiedzania – znajdujących się w rejonie Doliny Kościeliskiej. Zwiedziliśmy kolejno jaskinie – Raptawicką, Obłazkową, Mylną i Smoczą Jamę, do której dotarliśmy wędrując przez najpiękniejszy tatrzański wąwóz – Wąwóz Kraków. Każda jaskinia była inna, ale każda piękna i wyjątkowa. Największe jednak wrażenie zrobiła na nas Jaskinia Mylna – jak sama nazwa mówi – labirynt dla odważnych. Łatwo się w niej zgubić. Trasa prowadziła przez liczne korytarze, w których trzeba było się przeciskać, czasem wędrować na kolanach w wodzie. A to wszystko jedynie przy świetle czołowych latarek! Przekonaliśmy się, że jaskinie to wyjątkowe ekosystemy – gdzie żyją nietoperze, pająki jaskiniowe i inne rzadkie organizmy. Zwiedzanie jaskiń było dla nas przygodą i okazją by spojrzeć na góry z innej perspektywy – od środka.
Trzeci dzień przeznaczyliśmy na wyjcie do Doliny Pięciu Stawów Polskich, do których nie udało nam się dotrzeć w zeszłym roku z powodu silnego halnego wiatru. Wędrówkę rozpoczęliśmy z Palenicy Białczańskiej, skąd ruszyliśmy szlakiem w stronę Doliny Roztoki. Podczas wędrówki mogliśmy zregenerować siły w schronisku PTTK – gdzie posililiśmy się pysznym żurkiem i jabłecznikiem. Po drodze przystanęliśmy też przy Wielkiej Siklawie – największym wodospadzie w Polsce. Tego dnia przekonaliśmy się, że Dolina Pięciu Stawów – to faktycznie jedno z najbardziej bajkowych miejsc w całych Tatrach. Wśród otaczających ją szczytów lśniły stawy: Wielki, Mały, Przedni, Zadni i Czarny, a w samym sercu doliny stoi najwyżej położone w Polsce kolejne schronisko PTTK (1670 m.n.p.m.) Z Doliny Pięciu Stawów ambitnie kontynuowaliśmy wędrówkę przez Świstówkę Roztocką (Świstunkę). To odcinek wymagający uwagi – miejscami wąski i kamienisty ale niezwykle malowniczy – rozciąga się tu widok na całe Tatry Wysokie. Stąd zeszliśmy aż do Morskiego Oka. Szlak przez Wielką Siklawę i Świstówke to kwintesencja Tatr – dzikiej przyrody, górskiego klimatu i zapierających w piersiach krajobrazów!
Naszym tatrzańskim przewodnikiem i dobrym duchem przez dwa dni był Pan Bartek Missala – człowiek, który nas wspierał, motywował a kiedy trzeba pomagał pokonywać trudności. Jego profesjonalizm sprawił, że obie trasy były lekcją przyrody i historii o tym regionie Polski.
Tegoroczny wyjazd był dla każdego czymś więcej niż wycieczką . To pożegnanie z beztroskim okresem młodości i krok ku dorosłości. W Tatrach – po raz kolejny odnaleźliśmy coś, czego nie da się nauczyć z książek – spokój, odpowiedzialność i zachwyt nad światem.

