Aktywne Karkonosze – czyli wycieczka klasy III a
Podczas wyprawy w jedne z najpiękniejszych polskich gór – Karkonosze zwiedzaliśmy najciekawsze szlaki, najładniejsze zabytki i podziwialiśmy najpiękniejsze widoki.
Pierwszego dnia o świcie zebraliśmy się na dworcu kolejowym w Hajnówce aby wyruszyć w naszą podróż. Do stolicy Dolnego Śląska – Wrocławia dotarliśmy w godzinach południowych. Na zwiedzanie czasu nie było – ruszyliśmy w dalszą podróż. W końcu po wielu godzinach jazdy dotarliśmy do Karpacza.
Noc była krótka….
Następnego dnia czekała nas nie lada przygoda. Po śniadaniu wyruszyliśmy na podbój królowej Karkonoszy – Śnieżki. Najpierw Drogą Bronka Czecha, im dalej, tym zdecydowanie trudniej. Mimo iż było nam ciężko iść, czasami nogi odmawiały posłuszeństwa – koledzy okazali się świetnymi kompanami w tych trudach, razem daliśmy radę, udało nam się wiele zobaczyć. Podziwialiśmy „Słonecznik” – jedną z wielu w Karkonoszach (ok. 150), granitowych formacji skalnych. Wysokość nad poziomem morza to 1423 metry, a same skałki mają wysokość 12 metrów. Nazwa skałek to Kamień Południa (albo południowy) wzięła się stąd, iż właśnie w południe słońce znajduje się nad skałkami. Fragment Słonecznika przypomina swoim wyglądem wyrzeźbioną postać ludzką, lub diabelską, toteż czasem skałki te określano również Diabelskim Kamieniem. Następnie czerwonym szlakiem , nad kotłami Wielkiego i Małego Stawu (niestety z głowami w chmurach) udaliśmy się w kierunku jednego z najpiękniej położonych schronisk Domu Śląskiego. Początkowo trasa lekko wznosi się do góry, a następnie zmienia się w kamienną ścieżkę. Po wielu trudach – a należy dodać że pogoda nas nie rozpieszczała, dotarliśmy na szczyt. Na Śnieżce (1603 m n.p.m) przywitał nas charakterystyczny budynek z latającymi talerzami, który powstał w latach 1967-76 – Obserwatorium Meteorologiczne im. Tadeusza Hołdysa. Odwiedziliśmy również kaplicę św. Wawrzyńca, patrona przewodników górskich pochodzącą z 1681 r. Po zasłużonym odpoczynku i nasyceniu oczu pięknymi widokami zaczęliśmy powoli schodzić drogą letnią, przez Kocioł Łomniczki, najgłębszy (300 m) karkonoski kocioł pochodzenia lodowcowego. Schodząc podziwialiśmy przepiękne widoki, a mijany Cmentarz Ofiar Gór, przypomniał nam, że góry są tak samo piękne jak i niebezpieczne.
Kolejny dzień przywitał nas niestety paskudną pogodą. Ale cóż góry wzywały. Tym razem wybraliśmy się niebieskim szlakiem do Świątyni Wang – uważanej za najstarszy drewniany kościół w Polsce (widzieliśmy pismo runiczne). Przy kościelnym cmentarzu znajduje się grób wybitnego polskiego poety, dramaturga i scenarzysty Tadeusza Różewicza. Stamtąd mokrą i śliską kamienną ścieżką doszliśmy do położonego w kotle Małego Stawu schroniska Samotnia -jednego z najstarszych schronisk w Polsce! Początkowo była to mała, drewniana buda zamieszkiwana przez strażnika, który pilnował hodowanych w Małym Stawie pstrągów. Następnie trasą z pięknymi widokami doszliśmy do schroniska Strzecha Akademicka na wysokości 1258m n.p.m., które jest kolejnym z najstarszych w Karkonoszach, (z pięknie zdobionymi wnętrzami). Swoją nazwę zawdzięcza licznie przebywających w nim studentom. Następnie przechodząc przez Biały Jar (Nisza niwalna Białego Jaru – utworzona przez lodowiec ok. 10 mln lat temu. W XIX w. w Białym Jarze prowadzono prace górnicze, poszukiwano złota i wydobywano galenę z domieszką srebra), zatrzymaliśmy się przy pomniku Pamięci Ofiar Lawiny -20 marca 1968 r. (nazwana największą tragedią lawinową w polskich górach). Potem Śląską Drogą zeszliśmy pod Dziki Wodospad w Karpaczu. Podczas naszych wędrówek o historii, geografii i legendach tamtych terenów opowiadała nam pani Wiktoria Poniatowska -przewodnik sudecki. Na górskich szlakach czuwały nad nami panie: Anetta Świć i Marta Wołoncewicz.
To były męczące ale świetne dni w górach. Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę do domu. Mamy nadzieję że czekają nas kolejne wyprawy i przygody w równie piękne miejsca.

