Wycieczka koła pszczelarskiego do Poznania wrzesień 2020

Koło pszczelarskie w dniu 28 września wyjechało na wycieczkę do Poznania.
W wesołym busie oprócz pszczółki Mai było słychać również przyśpiewki weselne, znane i mniej znane, kurpiowskie, ukraińskie, białoruskie i te znane zenonowe :)
Po drodze, we Wrześni zjedliśmy wspaniały posiłek. Września i jej zwiedzanie trwało sekund kilkanaście. Ale dowiedzieliśmy się, że ....

Międzynarodową uwagę przyciągnął strajk dzieci we Wrześni, który rozpoczął się 20 maja 1901 roku, po tym jak niemiecki nauczyciel wymierzył karę cielesną dzieciom za odmowę odpowiadania w języku niemieckim na lekcji religii. Zastrajkowało wówczas 118 uczniów i uczennic. Ich rodziców władze niemieckie ukarały więzieniem. W latach międzywojennych Września była miastem handlowo-rzemieślniczym, zamieszkanym przez Polaków, Żydów i Niemców. W związku z tym w mieście istniały wówczas: kościół rzymskokatolicki, kościół ewangelicki i synagoga.

Na umówione miejsce w Poznaniu trafiliśmy z dokładnością do dziesiątych setnych sekundy, z dokładnością geograficzną było troszkę gorzej. Przywitała nas Pani Ania. Pani Ania po krótkim wstępie przy kościele pw. NMP in Summo trafiliśmy do Bazyliki Archikatedralnej św. Apostołów Piotra i Pawła i jej podziemi. Pani Ania zasypała nas historią ... Gotycki poliptyk - ołtarz główny był otwarty. Pochowani tu są: 992 – książę Mieszko I (przypuszczalnie), 1025 – król Bolesław I Chrobry, 1034 – król Mieszko II, 1058 – Kazimierz Odnowiciel, 1194 — Odon Mieszkowic, 1239 – Władysław Odonic, 1257 – Przemysł I, 1279 – Bolesław Pobożny i 1296 – król Przemysł II oraz wielu przedstawicieli kapłaństwa. Bramy do złotej komnaty (gidze są prochy większości z wcześniej wymienionych) były zamknięte :( . Z katedry udaliśmy się pod pomnik Jana Kochanowskiego, następnie uliczką przy muzeum archeologicznym, gdzie dziwaczna, stalowa rzeźba przedstawia wysokość i kształt umocnień obronnych, dotarliśmy do umocnień obronnych - fortyfikacji (wejście do interaktywnego muzeum - Śluza Katedralna). Przeszliśmy przez Most Biskupa Jordana z wieloma kłódkami zawieszanymi przez zakochanych. Dotarliśmy do dwóch murali: jeden z orkiestrą deszczową, drugi o przeokrutnie długiej nazwie: Opowieść śródecka z trębaczem na dachu i kotem w tle. Następnie przejechaliśmy na Plac Wolności, gdzie Raczyński ufundował jedną z pierwszych bibliotek publicznych w Polsce. Dalej w telegraficznym tempie udaliśmy się na rynek mijając po drodze: Muzeum Narodowe, Hotel Bazar (dom Cegielskiego) z "balkonem Paderewskiego", Brama wjazdowa i fragment murów obronnych przy Zamku Królewskim, Pomnik 15. Pułku Ułanów Poznańskich, ulicą Franciszkańską do Galerii Polskich Artystów "Jeszcze Nie Wiem?" (nie to nie błąd) kółeczko wokół rynku i do hotelu gdzie czekała na nas obiadokolacja.

Dzień zaliczony. Smacznego miodziku misiaczki.

Dzień drugi rozpoczęliśmy od śniadania. Miodu nie było, ale był szwedzki stół...
Najpierw Pani Ania zawiodła nas do muzeum pszczelarskiego w Szwarzędzu, gdzie profesor Masalski oprowadził nas po ekspozycji związanej z pszczółkami. Następnie trafiliśmy do Kórnika - zabytkowej rezydencji historycznych rodów Górków i Działyńskich. Po zwiedzeniu zamku odwiedziliśmy ławeczkę noblistki Szymborskiej. W drodze do busika trafiliśmy na trzy niecodzienne instalacje artystyczne. Z Kórnika udaliśmy się do Rogalina. Tam, zwiedziliśmy Pałac Raczyńskich, powozownię i oczywiście trafiliśmy do legendarnych dębów rogalińskich. W drodze powrotnej do hotelu, prawie przypadkiem :) :) trafiliśmy do muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie. Po czym wróciliśmy do hotelu na obiadokolację... ale to nie był koniec dnia :) Jeszcze przed snem zwiedziliśmy wieczorny rynek. Było śmiesznie.

Dzień zaliczony. Pozdrawiamy wszystkich.